Blondynka stała przerażona przed kasą. Mężczyzna
wyszedł zza kasy i związał ręcę Millington.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! - zaczęła krzyczeć.
- Cicho bądź! - syknął.
- Aaaa... - dalej krzyczała!
- Powiedziałem cicho!
W tym momencie facet zakleił usta blondynki taśmą.
Dziewczyna zaczęła się wyrywać. Gdy udało jej się
wyrwać z uścisku wysokiego mężczyzny pobiegła za kasę i otworzyła drzwi.
Przeraziła się. Ujrzała mężczyznę, który na koszuli miał krew. Dziewczyna
szybko zamknęła drzwi i spojrzała na mężczyznę... tego mordercę.
- Teraz będziesz cicho i pójdziesz ze mną do samochodu? -
mężczyzna znowu szyderczo się uśmiechnął.
Amber tylko pokiwała głową. Podeszła do faceta i weszła
do samochodu.
Następnego dnia...
- Hej, widzieliście Amber? - spytał Lewis wchodzący do
jadalni.
- Poszła na zakupy - oznajmiła Williamson odgryzając
kawałek jabłka.
- Tak. Wczoraj - powiedział zdenerwowany Alfie.
- Może poszła już do szkoły? - zaproponował Rutter.
- Ogarnijcie się, dobra? Przecież nie chodzimy już do
szkoły, zapomnieliście? A w domu Anubisa będziemy jeszcze tylko miesiąc...
- Alfie, spoko - uspokoił go Miller - na pewno się
znajdzie.
- Spoko? Znajdzie się? A co byś zrobił, gdyby Trixie
zaginęła! - krzyknął Alfie.
- Okey, okey... Pomożemy ci jej szukać - westchnął
Miller.
- My? - uniosła brwi ku górze Joy.
- Tak, my - uśmiechnął się Eddie.
- Wiem co powiedziałaby na to Amber, gdyby ona z nami
szukała, ale... oczywiście kogoś innego - westchnął Lewis.
- Tak, ja też - powiedziała Martin odgarniając kosmyk
włosów.
- Czyli, że... reaktywacja Sibuny? - powiedzieli w tym
samym czasie Nina i Alfie, mówiąc to, co powiedziałaby Amber.
- Sibuna? Chcecie wrócić do tych starych czasów? - parchnął śmiechem Clarke.
- To chyba nie ma sensu - stwierdziła Joy - Amber jeszcze się znajdzie, zobaczycie.
- Ale jaka Sibuna? O co tu chodzi? - spytała Mara.
- Więc przyszedł chyba czas, żeby każdy się o tym dowiedział... - westchnęła Martin.
- A ile osób wie co to Sibuna? - spytała Jaffray.
- Ja, Fabian, Patricia, Eddie, Alfie no i... Amber - powiedziała Amerykanka - oraz ci nie klubowi: Jerome i Joy.
- Czyli, że tylko ja o tym nie wiedziałam? - wstała z krzesła Mara - ale z was przyjaciele, naprawdę!
Fochnięta Jaffray wyszła z jadalni i popędziła do pokoju.
- Mówiłam wam - westchnęła Nina - ona się nie nadaje do Sibuny.
- A czy ja i Jerome... jesteśmy w Sibunie? - spytała Mercer.
Martin westchnęła i odpowiedziała:
- Tak. Więc Sibuna?
- Sibuna - powiedział każdy i wszyscy rozeszli się do pokoi.
- Maro, proszę, nie obrażaj się - usiadła na łóżku przyjaciółki, Patricia.
- No właśnie - zrobiła to samo Joy.
- Ale wiecie jak ja się czuję? Tylko, tylko i wyłącznie ja! Ja nie wiedziałam o Sibunie... zresztą słyszałam słowa Niny, cytuję "Mówiłam wam, ona się nie nadaje do Sibuny".
- Pokaż Martin, że ona nic nie wie na temat, kto się nadaje, a kto nie. Szczerze mówiąc, od dawna zaczęłam udawać, to, że lubię tą Amerykankę - powiedziała Patricia.
- Nie lubisz jej? - spytała Jaffray wycierając łzę.
- Oczywiście, że nie - przytuliła ją - liczysz się tylko ty.
- Hej! - oburzyła się lekko Mercer.
- I Joy - zaśmiała się Williamson.
Nikt nie miał prawa wejść do pokoju Fabs'a i Eddie'go. Nawet sam Miller został wygoniony. Powód był jeden, a mianowicie: dwójka zakochanych osób chciało mieć teraz tylko siebie.
Nina i Fabian obdarowywali się namiętnymi pocałunkami, tak, jakby nie obchodziło ich zniknięcie Amber.
- Nino... - wyszeptał Rutter - ...chcę mieć z tobą dziecko.
- Na wszystko jest czas, mój drogi - odpowiedziała cicho Nina, powoli rozpinając jego koszulę.
Fabs położył swoją twarz na szyi dziewczyny i zaczął obdarowywać to miejsce pocałunkami.
Nina lubiła to. Lubiła spędzać tyle przyjemnego czasu ze swoim ukochanym chłopakiem.
- Kocham cię - wyszeptała.
Martin zaczęła dalej rozpinać koszulę Ruttera. Po chwili chłopak miał rozpiętą koszulę, i widać było jego umięśniony brzuch. Nina położyła na nim głowę i zaczęła paluszkami jeździć po jego klacie.
_ _ _ _
Hej! Jestem Savanna i od dziś razem z Mysterious Selected piszę tego bloga : )
Jeśli się nie mylę, będziemy na zmianę dodawać części.
A ogólnie, to jak wam się podoba? = *
by Savanna